Skip to content
Menu
Ania na Camino
Ania na Camino

Wschód słońca

Opublikowano 2024-08-222024-08-22

Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy pobudką ok 6:30.

To zdjęcie zostało zrobione o 7:23 czyli dokładnie w momencie w którym miał miejsce wschód słońca w Torres del Rio. Jedliśmy wtedy szybkie śniadanie w kawiarni w hostelu w którym nocowaliśmy.

10 minut później byliśmy już na szlaku i słońce było troszeczkę wyżej. Temperatura otoczenia była jeszcze bardzo przyjemna co na pewno się zmieni gdyż tam dokąd zmierzamy czyli w Logroño ma być dziś po południu aż 35 stopni w cieniu. A przed nami 21 kilometrów spaceru.

Tu pielgrzymi zostawiają ślady po sobie. My nie zostawiliśmy żadnych śladów:-)

Jak zwykle wędrowaliśmy trochę w górę i trochę w dół, choć dziś całkiem często było dosyć płasko.

nawet znaki drogowe się uśmiechają

Tak sobie szliśmy w kierunku miejscowości Viana

Prawie w każdej mieścinie ganiają byki. W Vianie chyba biegały wczoraj

Była także krótka przerwa na pyszne ciasto marchewkowe i sok
Po niedługim spacerze przez Vianę zaczęliśmy kierować się w kierunku zdecydowanie większego miasta jakim jest Logroño
Bardzo przyjemna do spacerowania ścieżka wśród sosen czarnych

Opuściliśmy dziś hiszpańską prowincję Nawarra, po obszarze której wędrowaliśmy od drugiego dnia naszej pielgrzymki i wkroczyliśmy do prowincji La Rioja, która jest znana na całym świecie z produkcji win. Na obszarze tej prowincji znajduje się ponad 500 piwnic winiarskich.

Rzeka Ebro, Logroño

W Logroño na szlaku Camino natknęliśmy się na pięknie pachnące róże odmiany „Rosa del Camino de Santiago”. Odmiana uzyskana przez Michela Adama w 2012 roku we Francji. Zdobyła srebrny medal 56 Międzynarodowego Konkursu „Nowe Róże. Villa de Madrid” w roku 2012.

Niedaleko za różami był taki piękny – mokry deptak kaskadowy:-)

Uznaliśmy, że skoro jest na szlaku Camino to chyba musi służyć do moczenia stóp strudzonych pielgrzymów. Upewniliśmy, że można w ten sposób skorzystać z tego dobrodziejstwa gdy wskoczyła tam w klapeczkach jakaś dziewczyna, która była na spacerze z psem.

Most na rzece Ebro
Rzeka Ebro

Do centrum Logroño po moczeniu stópek dotarliśmy ok. 14:00. Ponieważ zbliżała się siesta, podczas której prawie wszystkie lokale gastronomiczne i sklepy są zamknięte (w godzinach- 15:00-17:00), a nie chcieliśmy głodować do wieczora, wyruszyliśmy szybko na obiad. Zjedliśmy w piwiarni – Cervecería ST PATRICK´S.

Moja sałatka Cezar była przepyszna, Adama skrzydełka z ziemniaczkami także.

Spacerując po mieście natknęliśmy się na warzywniak z bardzo ładnymi warzywami i owocami. Moją szczególną uwagę przykuły gigantyczne pomidory a także zielone figi… I w tym momencie stało się jasne, że te wszystkie figi, które od kilku dni mijamy po drodze, wcale nie są niedojrzałe:-). Pewnie w większości są małe i niedojrzałe, ale te większe jak najbardziej nadają się do jedzenia, są to prawdopodobnie figi adriatyckie, które są żółto-zielone. Każdego dnia człowiek uczy się nowych rzeczy. Jeszcze do wczoraj byłam przekonana, że figi zawsze są fioletowo-czarne.

W tym warzywniaku w lodówce w siatkach, chyba kilogramowych, dostępne były także ślimaki w muszelkach… No cóż jedni lubią figi a inni ślimaki, a może są i tacy co jedzą jedno i drugie…

Wśród zabytków w Logroño pierwsze miejsce zajmuje konkatedra – Concatedral de Santa María de la Redonda. Jest to świątynia późnogotycka z barokowymi dodatkami, wybudowana w XVI.

ołtarz główny katedry
organy

Po zwiedzaniu jeszcze czas na małą kolacyjkę. Tym razem skusiliśmy się na pyszne empanadas z kurczakiem i wołowiną.

Najedzeni wróciliśmy do hotelu. Trzeba się wyspać. Jutro Was zaskoczymy… w naszej wyprawie pojawi się nieplanowany zwrot akcji…

©2026 Ania na Camino | Powered by SuperbThemes