Zbliża się godzina 7:00 i za chwilę będziemy wyruszać na szlak. Noc nie należała do przyjemnych. Głośno i strasznie duszno. Spaliśmy bez przykrycia.

Śniadanie zjedliśmy w barze w O Pedrouzo i ruszamy na ostatni odcinek trasy.






Jest chłodno i trochę wieje wiatr. Nawet napotkany pies ubrany cieplej:-)





Jesteśmy przy lotnisku w Santiago. W oddali żółty samolot DHL.










Zrobiliśmy przerwę na małe co nieco do jedzenia i picia i już wędrujemy dalej.






Wreszcie jakieś ślady, że jest też konne Camino


















