Wędrówkę rozpoczęliśmy dziś o 8:00. Byliśmy bardzo zdziwieni pogodą jaka nas przywitała na zewnątrz. Zgodnie z prognozą od rana miał być piękny i słoneczny dzień ale poranek jakoś tego nie zwiastował. Nasze peleryny przeciwdeszczowe wrzuciliśmy do torby którą chcieliśmy nadać kurierem do następnego albergue, ale po tym jak zobaczyliśmy, że jest szaro i widoczność jest dosyć niewielka, postanowiliśmy jednak zabrać je do naszych plecaków. Temperatura rano spadła tu do 11 stopni, więc nie dość, że było mgliście to jeszcze dosyć rześko.




Chwile po 9-tej weszliśmy już na tyle wysoko, że mgły zostały w dole i zaczęło przedzierać się słońce.



































Nasze albergue znajduje się tuż przy tym kościele. Wiem już, że dzwony kościelne są głośne… O godzinie 22:00 biły dwukrotnie po 10x, nie wiem dlaczego ale może dzwonnik uznał, że nie wszyscy je słyszeli. W jednym z miasteczek dzwony biły nawet o północy! Oczywiście 12 razy. Ciekawe jak będzie tutaj.
Dzisiejszą noc spędzimy w jednym niewielkim pokoju jeszcze z trójką innych pielgrzymów więc słuchawki przygotowane na chrapanie.
Jutro trasa prawie trzy kilometry dłuższa niż dziś czyli 27 kilometrów. Przestały już jednak te wartości mnie przerażać:-) i czerpię dużą przyjemność z tych wędrówek.