Skip to content
Menu
Ania na Camino
Ania na Camino

Gdy 27 kilometrowy spacer już nie przeraża

Opublikowano 2024-08-262024-08-26

Wędrówkę rozpoczęliśmy dziś o 8:00. Byliśmy bardzo zdziwieni pogodą jaka nas przywitała na zewnątrz. Zgodnie z prognozą od rana miał być piękny i słoneczny dzień ale poranek jakoś tego nie zwiastował. Nasze peleryny przeciwdeszczowe wrzuciliśmy do torby którą chcieliśmy nadać kurierem do następnego albergue, ale po tym jak zobaczyliśmy, że jest szaro i widoczność jest dosyć niewielka, postanowiliśmy jednak zabrać je do naszych plecaków. Temperatura rano spadła tu do 11 stopni, więc nie dość, że było mgliście to jeszcze dosyć rześko.

Chwile po 9-tej weszliśmy już na tyle wysoko, że mgły zostały w dole i zaczęło przedzierać się słońce.

Szliśmy już powyżej mgły
ogromna szyszka pinii
Były jakiś czas temu pączki i owoce pasiflory, a dziś kwiat
wrzosy przy drodze
Lasek eukaliptusowy
Bardzo kolczasty owoc kasztana jadalnego
Glicynia
Abutilon
Gęś
wróbelek
Laurowiec
Hortensja
Hortensje
Iglesia de Santiago, Lestedo
duża włochata koza
Iglesia de San Tirso, Palas de Rei
Iglesia de San Tirso, Palas de Rei

Nasze albergue znajduje się tuż przy tym kościele. Wiem już, że dzwony kościelne są głośne… O godzinie 22:00 biły dwukrotnie po 10x, nie wiem dlaczego ale może dzwonnik uznał, że nie wszyscy je słyszeli. W jednym z miasteczek dzwony biły nawet o północy! Oczywiście 12 razy. Ciekawe jak będzie tutaj.

Dzisiejszą noc spędzimy w jednym niewielkim pokoju jeszcze z trójką innych pielgrzymów więc słuchawki przygotowane na chrapanie.

Jutro trasa prawie trzy kilometry dłuższa niż dziś czyli 27 kilometrów. Przestały już jednak te wartości mnie przerażać:-) i czerpię dużą przyjemność z tych wędrówek.

©2026 Ania na Camino | Powered by SuperbThemes